
pamietacie historie rudej koteczki, ktora przychodzila odwiedzac nas w starym mieszkaniu (http://jest6rano.blogspot.com/2007/06/przyszla-nie-wiadomo-skad.html). byla w zaawansowanej ciazy i bardzo bylismy nieszczesliwi, ze z powodu wyjazdu do polski nie zobaczymy porodu i kociat.
oczywiscie zolza wcale nie urodzila w domu tylko gdzies...
jej teren, jej ogrodki i chyba tez czyjas byla, wiec nawet do glowy nam nie przyszlo, zeby ja zabierac na nowe smieci. marzenie o posiadaniu kotka nadal krazylo niesmialo pod sufitem w naszym nowym domu.
i przyszla. ruda kitka. wspominalam o niej (http://jest6rano.blogspot.com/2007/09/dla-belli.html) oczywiscie okazalo sie, ze jest w ciazy :))))
cieszylismy sie strasznie, ze beda male kocieta piszczace i wlazace pod nogi i sikajace pod siebie. sama rozkosz.
hippi (tak ma na imie) w ciagu dnia jeszcze szlajala sie po dachach, ale ze w nocy zimno to spala z nami w lozku. a wczoraj znikla. juz sie o nia martwilam, kiedy rano nie przyszla na sniadanie. czulam, co sie swieci. kolo drugiej pojawila sie, wyglodzona, miauczaca i... bez brzucha:(((( urodzila gdzies i nie wiadomo gdzie. cale popoludnie lazilismy po dachach, wlamalismy sie do czyjegos ogrodka i do dwoch zamknietych zakladow samochodowych. i nic.
ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie...

ps. och i jeszcze to http://pl.youtube.com/watch?v=g5LsdEqSQO4 - cudne
6 comments:
W moich okolicach nie widziano, moze nie przepadaja za psami, ktorych dla odmiany zatrzesienie?
pewnie nie przepadaja, choc maja dopiero 1 dzien i chyba jeszcze nie wiedza co to pies...
a to zołza :)
jak bedzie Was potrzebowala, sama Was zaprowadzi. Jedna sunia tak zaciagnela do kryjowki moja Mamę gdy juz nie razdzila sobie z karmieniem 14 szczeniakow. A wczesniej byla bardzo dzika, ktos ja strasznie skrzywdzil i czaila sie pod domem jedynie po jedzenie. o glaskaniu nie bylo mowy. Ale po pomocy przy szczeniakach oswoila sie na nowo:) mi:)
Bo to kochana trzeba przygotowac kotce miejsce gdzie moglaby sie okocic, cos malego, ciasnego, w czym czulaby sie bezpiecznie chociaz to i tak nie daje gwarancji ze nie pojdzie w cholere w koncu to KOT
juz mamy te kotki daaaaaawnoooo. nie pisalam, bo mnie te systemowe ograniczenia do szalu doprowadzaja, ale juz za chwileczke juz za momencik....
Post a Comment