Sunday, April 08, 2007

most dangerous chicken in town

pokonalam trudnosci techniczne, czasowe i psychologiczne. wrocilam z grozna mina oraz obietnica, ze tym razem nie odpuszcze. bede pisac:)

14 comments:

Anonymous said...

DOMI'S BACK! i to w wielkim stylu. Wreszcie. Kurczaki kwitna na wiosne.

do.mi said...

kochany, tesknil za mna:)))

Anonymous said...

I bardzo dobrze :) ps. cholera, stresa mam jak cholera, 12:50 mam lot, trzymaj kciuki!

Anonymous said...

Jupi, wróciłaś!!! ;) I 3mamy za słowo, że będziesz PISAĆ!!!! pozdro:*

do.mi said...

niestety bede:)

do.mi said...

trzymam kciuki fufu, a czym sie stresujesz? boisz sie latac?

Anonymous said...

Chcialam powitac chlebem i sola ale troche mnie przerosly wymagania techniczne i juz po imprezie Na swoje usprawiedliwienie chcialam powiedziec ze swieta byly a przy trawieniu wylacza mi sie mylenie ;-)))) W kazdym badz razie witam :*

do.mi said...

och tak trawienie wylacza wszelkie funkcje:) witam rowniez, usprawiedliwienie przyjete:)

Anonymous said...

przeprowadzka z onetu to dobry ruch :)

do.mi said...

zostalam przez onet zmuszona. ja tam lubie przeprowadzki:))

Anonymous said...

Hello!!! A mozna sie wbic na przyjecie do kurczaka? Fajowsko ze nie zaginelas:) z zyczeniami "co by Ci sie tu dobrze zylo" przynosze roslinke, ktora zapuszcza mocne korzenie i pozdrawiam

Anonymous said...

:) mak naturalnie

Anonymous said...

no i co dzieje sie czy nie? kiedy party inauguracyjne?
ide spac. dobranoc

do.mi said...

odeslij dzieci do domu, a zobaczysz...